| powrót do strony głównej | powrót do poezji |


UNITÓW DRELOWSKICH DROGA KRZYŻOWA

Z historii męczeństwa ten fakt niepokoi
że cierpień Unitów nikt nie opowie
jak świadek jedyny co do dziś stoi
pełen tajemnic, Kościół w Drelowie

Gdy staniesz przed murem owej świątyni
pokryjesz powieką zmęczone oczy
niech usta zamilkną a cisza uczyni
że myślą na chwilę się z nimi zjednoczysz


Szczególny widok historia roztoczy
tamtych szaleńców Ojczyzny i Boga
ich krew strumieniami za wiarę broczy
to była Unitów krzyżowa droga


Od tamtej Golgoty gdy wiek dawno minął
a życie się kręci swoistą osnową
ich postaw męczeńską rozważam przyczynę
jako narodu drogę krzyżową


Ofiara trzynastu a cierpień nie zliczę
bo konał lud Boży za serce czyste
z męczeńskim kapłanem Welinowiczem
gdzie z pierwszej stacji wezwałeś go Chryste


W chełmskim więzieniu zakuty w kajdany
za polski język i wierność ludowi
umiera kapłan na śmierć skazany
jak w pierwszej stacji drogi krzyżowej


A dalej trzynastu w ten dzień styczniowy
gdzie każda stacja ofiarę bierze
pod murem Kościoła w męczeńskim Drelowie
Za wiarę, Ojczyznę i polskie pacierze.


Przed bramą świątyni lud mężnie się stawił
na rozkaz Boga w swym wielkim dziele
nie będzie po rusku pop dla nas prawił
w Unickim polskim najświętszym kościele.


Jak stos ofiarny przed drzwiami kościoła
krzyż polskiej niewoli na nasze ramiona
to Szymon Pawluk do chłopów woła
niech ciało zabiją duch polski nie skona.


Moskale sieką po chłopach od pługa
trafili Pawluka w konwulsjach kona
z woli męczeństwa to stacja druga
z krzyżem drelowskim na jego ramionach.


Śmierć lasem bagnetów zęby swe szczerzy
potęgę trwogi stokrotną czyni
tyle Ojczyzny co naszych pacierzy
po polsku szeptanych w drelowskiej świątyni.


To Jan Kościuczyk gasnący duch wzniecał
niech nie upadnie kto dłonią włada
drelowskiej drogi to stacja trzecia
pod krzyżem niewoli on sam upada.


Smaga jak biczem zbrodnicza rota
wśród płaczu sierot strwożonych matek
umierał następny chłop patriota
za Polskę i wiarę dał życia ostatek.


Jak w stacji czwartej boleść to rzadka
gdzieżeś mój synu twe życie i młodość
lecz na spotkanie wyszła mu matka
za którą odszedł Kościuczyk Teodor.


Ratunku pomocy duch walki zanika
Wincenty Bazyluk różańcem przyzywa
jak w stacji piątej Cyrenejczyka
niech przyjdzie pomoże drelowski krzyż dźwigać


Unieś Szymonie wysoko nad głowy
ten krzyż bo broczy Unitów rana
podtrzymaj nim matki i żony wdowy
bo ja idę orać rolę do Pana.


Płacz sierot na przemian i boleść głucha
los Polski umarłej w Drelowie się waży
gdzie Paweł Kozak oddaje ducha
z łzami nadziei na chłopskiej twarzy


Wyjdź Weroniko jak wtedy do Pana
by swą cudowną najświętszą chustą
otrzeć łzy ludu co na kolanach
w bólu przeżywa swą stację szóstą.


Za cóż ten ciężar krzyża niewoli
co go udźwignąć lud nie da rady
śmierć bierze żniwo a rana tak boli
jak w stacji siódmej gdy z krzyżem upadasz.


Z modlitwą na ustach wśród jęków katuszy
ręce swe wznosząc ku Bogu wyżej
od kuli padł ranny Teodor Ołtuszyk
Jako Ty Panie raz drugi pod krzyżem.


Od łez wypłakany wzrok matek szuka
na śnieżnej skąpanej we krwi zamieci
jak Ta swego męża Charytoniuka
co szeptem konania przyzywał dzieci.


Zatrzymaj się Panie z ciężarem krzyża
rozdarte w rozpaczy niewiasty pociesz
niech płaczą by kraju kat nie poniżał
jak to czyniłeś na własnej Golgocie.


Salwa rotowa rozległa się hukiem
znów anioł śmierci ofiarę mami
z omdlałym Trochimem Charytoniukiem
jak na Golgoty dziewiątej przystani


Znów Panie upadłeś krzyż ciężki gniecie
jak owej udręki męczeństwa okowy
tak wtedy pamiętasz? W upadku trzecim
gdzie widzieć musiałeś męczeństwo Drelowa


Broczący na twarzy Romaniuk przyklęknął
Ojczyznę wróć Panie próśb naszych wysłuchaj
za nasze cierpienie wróć szaty jej piękno
lecz nie dokończył, dał Bogu ducha.


Wsłuchaj się w sedno stacji dziesiątej
gdzie lud zziębnięty z szaty odarty
śpiewał nie rzucim Chryste twych świątyń
bez Polski wolnej dziś żywot nic warty.


Onufry Tomaszuk na alarm nadziei
Chciał by przemówił dzwon swoim spiżem
wtem moskal go przybił szablą do ziemi
i tak jak przybity leżał pod krzyżem.


Pociesz Cierpiący, cierpiących gromadnie
niech wiara ducha umocni bezsprzecznie
kto krzyż odgadnie ten nie upadnie
i choćby umarł żyć będzie wiecznie.


Bagnetem ugodzon w bok Andrzej Kubik
chwiejnie przed drzwiami kościoła się zniżył
w modlitwie bezładnej słowami się gubił
konając za drugich jak Ty Panie na krzyżu


Spójrz Panie z krzyża świętego konania
i pomnij jak wtedyś łotrowi przebaczył
spraw by bolesne Unitów rozstanie
w niebiańską radość przemienić z rozpaczy


Natarcie ustało a chłopy z padołu
Widząc, że brata ich kres się zbliża
tak jak Nikodem z Józefem pospołu
matce złożyli jej syna z krzyża.


O Matko Bolesna przytul do łona
Jak wtedy Syna najdroższe ciało
patrz jak w męczarniach Jan Kubik kona
zapłacz i nad nim jak wtedyś płakała.


Ostatniej stacji Szaleńców Bożych
z ran setek zadanych śmiertelna rana
snem wiecznym do grobu świętości złoży
z palmą męczeństwa Łuciuka Jana


Szczególną liturgię świętości i rany
złączone ofiarą wartości obu
w żałobie sprawował lud zapłakany
składając ciała swych bliskich do grobu


Proroctwo w Drelowie spełniło się Panie,
że pierwej jak Ciebie ciemięzca poniża
lecz przyjdzie Polski Zmartwychpowstanie
Chlubą z męczeństwa jak ty Panie z krzyża


Dziś rozważając niewoli rany
modlitwy szepczę Lechitów rodu
nie daj się orle już zakuć w kajdany
bądź godłem nadziei Polskiego narodu.


Tak Drelów przykładem modlitwą i czynem
bronił najświętszej swych ojców wiary
siedem dni wcześniej przed Pratulinem
złożyli Bogu z życia ofiarę.


Franciszek Jerzy Stefaniuk

 


[epilog]


Z historii męczeństwa ten fakt niepokoi
gdzie miejsce ich mogił nikt nam nie powie
jest jeden świadek co do dziś stoi
pełen tajemnic kościół w Drelowie



Przemówcie milczące wiekowe mury
co blizny cierpienia pod tynkiem skrywacie
gdzie mogił męczeństwa testament ponury
w pamięci zanikły tonący w czasie.



Wskażcie gdzie miejsce spoczynku ich kości
Ziemia Drelowska tajemnie chroni
bym jako pielgrzym pełen ufności
mógł schylić czoło i łzę uronić.



By grudkę ziemi męczeństwem świętą
jak matki dłonie przytulić najprościej
i móc sprawować tę rzecz niepojętą
Unicki Polski testament wolności.



* * *


Tak rozegrała się w dziejach Drelowa
apokalipsa za rzędy rodów
tych, co działali z obcymi w zmowie
bez poważania własnego narodu



Dlatego historia do sumień krzyczy
rządów, by pomni Unitów blizny
niech na życzliwość obcych nie liczą
bo ceną być może wolność ojczyzny.

Autor wręcza "Unitów Drelowskich Drogę Krzyżową Ojcu Świętemu" - 13 stycznia 1999

na 4 dni przed 125 rocznicą męczeństwa.


| powrót do strony głównej | powrót do poezji |